czwartek, 6 września 2012

cause i walk alone.

Kochałam moje gimnazjum. Owszem, miałam przez krótki okres czasu problem z chodzeniem do tej szkoły bez wyrywania sobie włosów z głowy ze stresu i rozżalenia. Doskonale pamiętam, jak siedziałam skulona w swoim wysłużonym fotelu i na myśl o mojej sytuacji towarzyskiej płakałam jak małe dziecko, któremu zabrano ulubioną zabawkę; przecież byłam w drugiej gimnazjum, ciemiączko już dawno mi zarosło, a tymczasem kompletnie zawaliłam rok i, na dobrą sprawę, po dziś dzień pielęgnuję blizny z tamtych dni.
Jednak teraz, w liceum,  jest zupełnie inaczej. Niedługo się stąd wyrwę (niecałe dziesięć miesięcy!), przez co czas płynie jeszcze wolniej, a ja kolekcjonuję wszystkie nieprzyjemne sytuacje z pieczołowitą dokładnością. Do niedawna byłam przekonana, że kiedy nadejdzie moment wyjazdu, moje serce nieomal pęknie z rozżalenia i smutku. Zastanawiałam się jak mam niby utrzymać kontakt ze wszystkimi znajomymi, gdy będę za oceanem. Teraz wydaje mi się to być tak nierealistyczne i tak odległe, jakby miało miejsce nie w tym stuleciu.
Wchodzę do tej małpiarni, jaką jest moja szkoła, i cierpię katusze. Wcale nie chodzi o naukę (może "uwielbiam" byłoby wyolbrzymieniem, ale na pewno bardzo lubię się uczyć), a o ludzi, których mijam dzień w dzień na korytarzu. Przestałam tam pasować jeszcze zanim się zaaklimatyzowałam, więc na dobrą sprawę ostatni raz czułam się swojsko wśród rówieśników w poprzednim wcieleniu, w gimnazjum. Użeram się z moją klasą, której ulubionym zajęciem jest obgadywanie siebie nawzajem i wychowawczynią, której hobbym jest utwierdzanie ucznia w przekonaniu, że jest idiotą (i wcale nie prowadzi jednego z kluczowych przedmiotów, z których będę zdawała maturę). Gdyby nie jedna bliska mi osoba (pokrewieństwo dusz i te sprawy), to zabiegałabym o nauczanie indywidualne i zamknięcie mnie w izolatce - zapewniam, że byłabym naprawdę szczęśliwa.

I’m sick of the past I can’t erase,
A jumble of footprints and hasty steps I can’t retrace.
Owl City - "Silhouette".

4 komentarze:

  1. Masz szczęście, że wyjeżdżasz do Stanów. Ja nie... a najbliższe 3 lata nie zapowiadają się zbyt pięknie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem, że mam szczęście; nie wyobrażam sobie kolejnego roku w tej szkole (chociaż pewnie i tak będę musiała wrócić na 3. klasę).
    Czyżby niezbyt udana klasa?

    OdpowiedzUsuń
  3. Makabrycznie snobistyczne dzieciaki które uważają, że są idealne i takie utalentowane, że mogą komentować wszystko i wszystkich, nieprawdaż?
    Ciężka sprawa, widzę, że nie jestem w tym sama.
    Przetrwamy! Damy radę.. To tylko już 9 miesięcy z kawałkiem. Za ten czas, będziemy się szykować na wyjazd, a wszystko i wszystkich zostawimy tu w Polsce. I niech siedzą w tych popapranych liceach i żyją w swoim wymyślonym świecie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dokładnie. To jest jedyna myśl, która trzyma mnie jeszcze przy życiu :>. Nie wiem co bym zrobiła, gdybym miała przed sobą kolejne dwa lata; pewnie prędzej czy później dostałabym na łeb.
    Mam nadzieję, że jak zdam maturę, to będę mogła stąd wyjechać i już NIGDY nie wracać.

    OdpowiedzUsuń